19 sierpnia 1980r.Rijad
Na początki rejsu nic nie wskazywało na katastrofę na tak wielką skalę. Trzysilnikowy Lockhead rozpoczął podróż do Dżuddy. Gdy odrzutowiec osiągnął już wysokość lotu ponad 6200 metrów, czyli było to około 6 minut po starcie, włączył się sygnał informujący o dużym poziomie dymu w tylnej przegrodzie luku bagażowego. Chwilę potem piloci zdecydowali się na natychmiastowy powrót na lotnisko w Rijadzie. W miarę upływu czasu płomienie coraz bardziej rozprzestrzeniały się po luku bagażowym, zajęły ogon i zaczęły przedostawać się od części pasażerskiej Ludzie zaczęli wpadać w panikę. Gdy samolot podchodził do lądowania załoga wyłączyła wszystkie silniki które i tak odmawiały posłuszeństwa .Gdy w końcu samolot zatrzymał się, ekipy ratownicze ponad 5 minut próbowały wyważyć drzwi do samolotu. Gdy to w końcu się udało okazało się że nikt nie przeżył. Ludzie spłonęli w ogniu bądź udusili się dymem. Łącznie zginęło 300 ludzi. Ofiar było by mniej gdyby zorganizowano sprawniejszą i bardziej profesjonalną akcję ratunkową